Piaget był przekonany, że dyskusja pomiędzy rówieśnikami ma większą wartość rozwojową niż dyskusja pomiędzy dorosłym i dzieckiem. Interakcja z dorosłym, jak twierdził w jednej ze swoich wczesnych prac, jest w swej istocie nieodpowiednia; jest interakcją asymetryczną, w której dorosły ma władzę, co narusza, konieczny dla osiągania zrównoważenia w myśleniu, warunek wzajemności. Dorośli mogą być użyteczni, dostarczając odpowiedzi na pytania, ale zgadzanie się z dorosłym, spowodowane jego większą władzą, nie będzie prowadziło do poznawczej restrukturyzacji. Inaczej rzecz się ma, kiedy rówieśnik posiada odmienny punkt widzenia — wtedy nie występuje asymetria władzy. „Krytycyzm jest początkiem dyskusji, a dyskusja jest możliwa wyłącznie pomiędzy równymi sobie: tylko kooperacja zdobędzie to, czego nie zdołało osiągnąć intelektualne zahamowanie (spowodowane przez niekwestionowaną pewność wszechwiedzącego dorosłego)”. Jak wskazuje Piaget, dorośli przyczyniają się często do tego, że małe dzieci porzucają swoje własne pomysły — słabo jeszcze sformułowane i istniejące jedynie jako „idea, złapanie ducha”, nie mogące wchodzić we współzawodnictwo z pomysłami prezentowanymi przez dorosłych. W takich przypadkach dzieci bez sprawdzania zgadzają się z pomysłami dorosłych i nie uczą się ich samodzielnej weryfikacji. Dopiero w okresie dojrzewania, kiedy to dzieci osiągają „wywalczoną wewnętrzną wolność”, uczą się dyskutować ze swoimi nauczycielami, jak równy z równym.