Gdyby ktoś zapytał, o nasze doświadczenia z dziećmi, zapewne pomyśleli­byśmy o różnych możliwych rodzajach kontaktu, jakie mogliśmy mieć z nimi: jako opiekunowie, wychowawcy, bibliotekarze w bibliotece dla dzieci, dru­howie na obozach, nauczyciele, pediatrzy, pielęgniarki dziecięce. Niektórzy z nas pracowali w przedszkolu lub innym ośrodku opieki dziennej, bawili się z dziećmi z sąsiedztwa, mieli młodszych braci, siostry, siostrzeńców i bratan­ków czy kuzynów; jesteśmy matkami albo ojcami. Czasem uważamy, że do­świadczenia te nauczyły nas dużo lub przeciwnie – mało o jakimś dziecku, o dzieciach w ogóle, o dzieciach w określonej grupie wiekowej. Możemy mieć poczucie, że nasze doświadczenia są przyjemne, lub odwrotnie – frustrujące, że wykonaliśmy dobrą robotę, wypełniliśmy należyte swe obowiązki lub też – że ponieśliśmy porażkę. Możemy myśleć o dzieciach, że są dobre lub złe, rozgarnięte lub głupie, posłuszne lub niesforne. I gdyby ktoś zapytał, jakiego rodzaju relacja łączy nas z tymi dziećmi, pewnie opisalibyśmy ją jako dobrą albo złą; dobrą – jeśli lubimy jakieś dziecko i wydaje nam się, że i ono nas lubi i podporządkowuje się naszym wymaganiom, złą – gdy nie dajemy sobie z nim rady, złościmy się na nie i ono na nas i nie możemy go skłonić do robie­nia tego, czego sobie życzymy. Rzadko jednak myślimy o naszych związkach z dziećmi jako różnych typach relacji, które mają określone funkcje i cele.